Connect with us
-->

Polska i Świat

Prawica przy jednym stole. Czy prezydent Nawrocki zbuduje pakt senacki?

Published

on

Rozmowa Łukasza Jankowskiego z Piotrem Müllerem w Radiu Wnet pokazuje, że na polskiej prawicy zaczyna się coś, co jeszcze niedawno wydawało się trudne do wyobrażenia. Poszczególne środowiska, które przez lata funkcjonowały obok siebie, a czasem prowadziły ze sobą otwartą polityczną wojnę, zaczynają szukać przestrzeni do współpracy. Najważniejszym sygnałem jest oczywiście kwestia paktu senackiego prawicy.

Müller deklaruje, że Rozwój Plus jest gotowy uczestniczyć w porozumieniu, które miałoby powstać pod patronatem prezydenta Karola Nawrockiego. Cel jest jasny: stworzenie większości alternatywnej wobec obecnego układu w Senacie. I właśnie tutaj zaczyna się najciekawsza część całej układanki.

Nie chodzi już tylko o program

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że problemem prawicy są różnice ideowe. PiS, Rozwój Plus, Konfederacja czy środowiska skupione wokół innych prawicowych polityków nie są przecież identyczne. Müller sam przyznaje, że pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami występują poważne różnice. Jednocześnie wskazuje jednak na coś istotniejszego: w wielu podstawowych kwestiach istnieje wspólny mianownik.

Dotyczy to między innymi ograniczania dalszego przekazywania kompetencji Brukseli oraz sprzeciwu wobec pogłębiania integracji europejskiej. Müller określa swoją wizję mianem eurorealizmu — Polski pozostającej w Unii Europejskiej, ale w Unii znacznie bardziej skoncentrowanej na gospodarce i wolnym handlu, a mniej ingerującej w sprawy społeczne i wewnętrzne państw. To ważne, bo pokazuje, że potencjalne porozumienie nie musi oznaczać stworzenia jednej partii ani całkowitego ujednolicenia poglądów. Może oznaczać coś znacznie bardziej praktycznego: współpracę tam, gdzie wspólny interes jest ważniejszy od różnic.

Senat jako pierwszy test

Senat może być do tego idealnym polem. System wyborczy powoduje, że w każdym okręgu liczy się przede wszystkim jeden kandydat, który musi zdobyć więcej głosów od konkurentów. Nie ma tutaj klasycznego progu wyborczego dla całego kraju. To oznacza, że rozbicie głosów prawicy może kosztować mandat nawet wtedy, gdy łączny potencjał wyborczy kilku prawicowych środowisk jest większy niż wynik konkurenta. Dlatego wspólny kandydat może mieć sens nawet wtedy, gdy partie nie zamierzają się ze sobą łączyć. I właśnie tak Müller przedstawia potencjalny pakt. Problem pojawia się jednak natychmiast: kto dostanie które okręgi?

Sam polityk przyznaje, że tego typu negocjacje bywają wyjątkowo trudne, ponieważ dotyczą przede wszystkim podziału wpływów i miejsc. Najbardziej atrakcyjne są przecież okręgi, w których prawica ma realną możliwość zwycięstwa. To może być największym zagrożeniem dla całej inicjatywy. Nie ideologia. Nie program. Nie wyborcy. Ambicje polityków.

Prezydent jako arbiter

Dlatego tak ważna jest rola Karola Nawrockiego.

Jeżeli prawica rzeczywiście chce stworzyć wspólny pakt, potrzebuje kogoś, kto będzie w stanie usiąść przy jednym stole z różnymi środowiskami i przekonać je, że ważniejszy od partyjnego interesu jest wynik całego obozu. Müller wskazuje właśnie na prezydenta jako potencjalnego patrona takiego porozumienia. Co więcej, sugeruje, że sukces współpracy senackiej mógłby w przyszłości otworzyć drogę do dalszego współdziałania, również przy wyborach do Sejmu. To byłby scenariusz znacznie poważniejszy niż zwykły pakt wyborczy. Senat stałby się poligonem doświadczalnym.

Jeżeli prawica potrafiłaby tam wygrać dzięki współpracy, pojawiłby się argument: skoro potrafimy wspólnie wystawić jednego kandydata do Senatu, być może jesteśmy również w stanie uzgodnić wspólną strategię w wyborach parlamentarnych.

PiS nie wystarczy

Z rozmowy Müllera wynika jeszcze jedna rzecz: Rozwój Plus nie chce być dodatkiem do Prawa i Sprawiedliwości.

To bardzo wyraźnie wybrzmiewa w jego słowach. Po wyrzuceniu jego środowiska z PiS nie ma być powrotu do dawnej sytuacji. Możliwe są natomiast wspólne działania i wspólne listy, ale na zasadzie podmiotowego traktowania poszczególnych ugrupowań. To oznacza, że przyszła prawica może wyglądać inaczej niż prawica sprzed kilku lat. Nie jedna partia i satelity. Raczej kilka środowisk, które zachowują własną tożsamość, ale potrafią zawierać porozumienia w sprawach strategicznych. Czy to jest słabość? Niekoniecznie. W demokracji różnorodność prawicy sama w sobie nie musi być problemem. Problemem staje się dopiero wtedy, gdy różnice uniemożliwiają wspólne działanie.

Konfederacja: wspólny mianownik istnieje

Ciekawy jest również fragment dotyczący Konfederacji.

Müller nie ukrywa różnic programowych, szczególnie w kwestiach gospodarczych. Jednocześnie nie odrzuca możliwości współpracy ze Sławomirem Mentzenem czy Krzysztofem Bosakiem. Wręcz przeciwnie — wskazuje na istnienie wspólnego, propaństwowego podejścia i podobnego spojrzenia na część problemów europejskich. To może być jedna z najważniejszych zmian na polskiej prawicy.

Jeszcze kilka lat temu podstawowym problemem była walka o to, kto jest „prawdziwą prawicą”. Dzisiaj coraz bardziej praktyczne staje się pytanie: Czy różne prawice są w stanie wygrać razem? To zupełnie inna dyskusja.

Braun pozostaje osobnym problemem

Jednocześnie Müller jasno dystansuje się od współpracy z Grzegorzem Braunem. Jego zdaniem różnice dotyczą nie tylko konkretnych punktów programu, ale również sposobu funkcjonowania politycznego i podejścia do polityki zagranicznej. To pokazuje granice potencjalnego porozumienia. Prawica może być szeroka, ale niekoniecznie musi obejmować wszystkich. I być może właśnie na tym będzie polegał największy problem przyszłych negocjacji: gdzie postawić granicę wspólnego frontu?

Europa: więcej realizmu, mniej emocji

Drugim dużym tematem rozmowy była Unia Europejska. Müller zdecydowanie odrzuca zarówno wizję bezwarunkowego podporządkowania się Brukseli, jak i scenariusz szybkiego wyjścia Polski z Unii. Opowiada się za pozostaniem w UE, ale za zmianą jej funkcjonowania. W jego ujęciu Unia powinna być przede wszystkim wspólnotą gospodarczą, opartą na wolnym handlu i swobodnym przepływie osób, a państwa powinny odzyskać większą swobodę w sprawach społecznych i politycznych.

To stanowisko można określić jako próbę znalezienia trzeciej drogi między bezkrytycznym euroentuzjazmem a eurosceptycyzmem prowadzącym do postulatu wyjścia z UE. I tutaj również może pojawić się pole do współpracy z częścią Konfederacji.

Zielony Ład jako wspólny przeciwnik

Podobnie wygląda kwestia polityki klimatycznej. Müller uważa, że obecna polityka klimatyczna UE szkodzi gospodarce i wskazuje, że rozwiązanie problemu nie jest tak proste, jak samo ogłoszenie przez Polskę wyjścia z ETS. To istotny element jego wypowiedzi, bo pokazuje różnicę między politycznym hasłem a realnym sprawowaniem władzy. Można powiedzieć: „wychodzimy”. Trudniej odpowiedzieć na pytanie: co dzieje się następnego dnia? Müller zwraca uwagę na konsekwencje finansowe i prawne oraz na potrzebę prowadzenia negocjacji na poziomie europejskim. Jego zdaniem szczególnie istotny może być moment negocjowania kolejnego wieloletniego budżetu UE.

To podejście jest charakterystyczne dla całego wywiadu. Mniej efektownych deklaracji. Więcej politycznego realizmu.

Największa szansa i największe zagrożenie

Jeżeli z rozmowy w Radiu Wnet wyciągnąć jeden najważniejszy wniosek, to brzmi on następująco: Prawica zaczyna dostrzegać, że może więcej zyskać na współpracy niż na wzajemnej wojnie. Ale to dopiero początek. Pakt senacki będzie sprawdzianem nie tylko dla PiS, Rozwoju Plus czy Konfederacji. Będzie przede wszystkim testem ich politycznej dojrzałości. Czy politycy będą w stanie odłożyć na bok pytanie, kto dostanie najlepszy okręg? Czy będą potrafili zaakceptować kandydata innego środowiska?

Czy liderzy zrozumieją, że czasami lepiej mieć jednego senatora reprezentującego szeroki obóz niż dwóch własnych kandydatów, którzy wzajemnie odbierają sobie głosy?

I wreszcie: czy prezydent Karol Nawrocki ma wystarczający autorytet, aby zostać arbitrem pomiędzy tymi środowiskami?

Senat może być dopiero początkiem

Najciekawsze w tej historii jest jednak to, że pakt senacki nie musi być celem samym w sobie. Może być pierwszym eksperymentem z nowym modelem funkcjonowania polskiej prawicy. Jeżeli się powiedzie, może stworzyć fundament pod znacznie szerszą współpracę. Jeżeli zakończy się awanturą o miejsca na listach, będzie kolejnym dowodem na to, że prawica potrafi wygrać z przeciwnikiem tylko wtedy, gdy wcześniej nie przegra sama ze sobą. I dlatego wbrew pozorom nie jest to historia wyłącznie o Senacie. To jest historia o tym, czy polska prawica potrafi nauczyć się polityki koalicyjnej bez rezygnowania z własnej tożsamości. Piotr Müller w rozmowie z Łukaszem Jankowskim daje do zrozumienia, że jego środowisko jest na taki eksperyment gotowe. Teraz piłka jest po stronie pozostałych graczy.

A szczególnie po stronie prezydenta. Jeżeli Karol Nawrocki rzeczywiście podejmie się roli patrona takiego porozumienia, może się okazać, że pakt senacki będzie jednym z pierwszych poważnych testów jego zdolności do budowania szerszego obozu politycznego. Bo prawicy nie brakuje dzisiaj partii. Brakuje jej przede wszystkim mechanizmu współpracy. I właśnie ten mechanizm może zostać teraz poddany próbie.

Link do całej rozmowy:

Ruszyły prace nad PAKTEM SENACKIM PRAWICY. „Tylko PREZYDENT NAWROCKI może doprowadzić do sukcesu”

Oprac: J. Mac

 

 

Continue Reading
Skomentuj post

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *