Connect with us
-->

Polska i Świat

Andrzej Szczęśniak: 40-lat „STAŃCZYKA” Pisma Konserwatywnych Liberałów i Tradycjonalistów

Published

on

Andrzej Szczęśniak i „Stańczyk”. Rozmowa o środowisku, które uczyło patrzeć na politykę inaczej

Z rozmowy wyłania się obraz „Stańczyka” jako czegoś więcej niż kolejnego prawicowego periodyku. Dla ludzi skupionych wokół pisma był to sposób patrzenia na rzeczywistość. Szczęśniak opisuje środowisko, które próbowało połączyć kilka nurtów: konserwatyzm, liberalizm, myślenie narodowe oraz – co szczególnie ważne – realizm polityczny. W jego wspomnieniach „Stańczyk” stanowił alternatywę zarówno wobec komunistycznej propagandy, jak i wobec tej części ówczesnej opozycji demokratycznej, która miała własny, często równie schematyczny sposób opisywania rzeczywistości.

To właśnie ten element rozmowy wydaje mi się szczególnie interesujący. Szczęśniak nie opowiada o prawicy wyłącznie jako o środowisku politycznym. Opowiada o szkole myślenia. A jej podstawową zasadą było przekonanie, że politykę należy analizować przez pryzmat interesów, a nie przez gotowe etykiety.

Tomasz Gabiś, czyli polityka jako intelektualna prowokacja

Jedną z najważniejszych postaci tej historii jest Tomasz Gabiś. To właśnie jego Szczęśniak przedstawia jako człowieka, który miał ogromny wpływ na sposób, w jaki później patrzył na politykę i świat. Rozmowa dotyczy między innymi książki Gabisia „Gry imperialne”. Szczęśniak wspomina, że niektóre przedstawione tam koncepcje początkowo były dla niego wręcz szokujące. Szczególnie interesująca była idea Europy jako pewnego rodzaju imperium oraz próba analizowania współczesnej polityki międzynarodowej nie poprzez deklaracje polityków, lecz przez rzeczywiste interesy mocarstw.

I tutaj pojawia się kolejny ważny wątek: „Stańczyk” miał prowokować do myślenia.

Nie chodziło zawsze o to, żeby autor miał rację. Chodziło o to, żeby zmusić czytelnika do zadania sobie pytania, czy rzeczywiście wszystko wygląda tak, jak przedstawiają to oficjalne media i dominujące środowiska polityczne. Szczęśniak określa późniejszą metodę Gabisia mianem podejścia „błaznowskiego”. Błazen jest bowiem kimś, kto może powiedzieć królowi rzeczy, których nie odważą się powiedzieć jego dworzanie. Właśnie dlatego Gabiś miał szczególnie cenić rolę „błazna u mądrego króla”.

To bardzo stara, ale wciąż aktualna idea. Czasami największą wartością publicysty nie jest odpowiedź, lecz dobrze postawione pytanie.

Irak, imperia i podważanie oficjalnych narracji

W rozmowie pojawia się również temat wojny w Iraku i tekstów, które dla Szczęśniaka były w swoim czasie intelektualnym przełomem. Jak sam wspomina, w czasach gdy internet dopiero raczkował, tego rodzaju materiały pozwalały spojrzeć na politykę międzynarodową z zupełnie innej perspektywy. I właśnie tutaj można znaleźć pewien klucz do zrozumienia późniejszego Szczęśniaka.

Człowiek, który przez dziesięciolecia zajmuje się energetyką, ropą, gazem i bezpieczeństwem energetycznym, a jednocześnie wyrastał z kręgu ludzi zafascynowanych geopolityką i politycznym realizmem, siłą rzeczy będzie patrzył na świat inaczej niż komentator, którego podstawowym narzędziem jest partyjna instrukcja albo bieżący sondaż.

To zresztą tłumaczy, dlaczego poglądy Szczęśniaka dotyczące energetyki przez lata budziły kontrowersje. Jego oceny polityki gazowej, Rosji czy relacji energetycznych z Moskwą były wielokrotnie ostro krytykowane przez innych komentatorów. Nie oznacza to jednak, że każdą jego opinię można sprowadzić do prostego hasła „rosyjski wpływ”. Znacznie ciekawsze jest pytanie, z czego wynika jego sposób rozumowania i dlaczego od lat patrzy na geopolitykę właśnie w ten sposób.

Najciekawszy jest jednak nie sam „Stańczyk”, ale sposób myślenia

W mojej ocenie właśnie dlatego warto ten wywiad obejrzeć. Nie dlatego, że należy zgodzić się ze wszystkim, co mówi Andrzej Szczęśniak. Wręcz przeciwnie. Niektóre jego poglądy warto poddać bardzo ostrej krytyce. Ale żeby krytykować człowieka uczciwie, trzeba najpierw zrozumieć, skąd jego poglądy się wzięły. A ta rozmowa daje do tego bardzo dobry materiał.

Pokazuje środowisko, które w latach 80. i 90. próbowało stworzyć własny język opisu rzeczywistości. Ludzi, którzy nie chcieli wybierać wyłącznie między komunistyczną propagandą a jej demokratyczną kontrpropagandą. Szukali czegoś więcej: konserwatyzmu, myślenia narodowego, wolności gospodarczej i przede wszystkim realizmu politycznego. I być może właśnie tego elementu współczesnej debacie najbardziej brakuje. Dzisiaj bardzo często najpierw ustala się, kto ma prawo mówić, a dopiero później zastanawia się, czy ma coś ciekawego do powiedzenia.

„Stańczyk” reprezentował odwrotną logikę. Można było postawić tezę kontrowersyjną, niewygodną, a nawet prowokacyjną. Czytelnik miał ją przeczytać, przemyśleć i sam zdecydować, czy jest prawdziwa.

To oczywiście nie oznacza, że wszystkie teksty tego środowiska należy dzisiaj bezkrytycznie rehabilitować. Niektóre jego publikacje były bardzo kontrowersyjne, a część tez można i należy oceniać krytycznie. Właśnie dlatego rozmowa jest ciekawa – pokazuje intelektualne zaplecze, z którego wyrósł jeden z bardziej nietypowych polskich komentatorów polityki i energetyki.

Warto obejrzeć

Ta rozmowa nie jest więc tylko wspomnieniem legendarnego pisma.

Jest opowieścią o pewnym sposobie myślenia o Polsce, Europie, mocarstwach, ideologiach i polityce. Jest również próbą odpowiedzi na pytanie, co zostało ze środowiska „Stańczyka” po czterdziestu latach. Sam Szczęśniak mówi, że podczas planowanego sympozjum duża część dyskusji ma właśnie dotyczyć tego, czym „Stańczyk” był, jak wpłynął na swoich czytelników i co z jego dorobku pozostało do dziś.

Link do rozmowy na YT. Polecamy: Andrzej SZCZĘŚNIAK: 40-lat „STAŃCZYKA” prawicowegoPisma Konserwatywnych Liberałów i Tradycjonalistów

Continue Reading
Skomentuj post

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *