Aktualności
W Tyczynie będzie druga tura wyborów na burmistrza. Michałek i Surówka powalczą o urząd
Mieszkańcy Tyczyna zdecydowali. W drugiej turze wyborów na burmistrza zmierzą się Adrian Michałek i Jacek Surówka. Żaden z kandydatów nie uzyskał ponad połowy głosów, ale wynik wyborów przyniósł jeszcze jeden istotny sygnał: wyborcy odrzucili zarówno kandydata popieranego przez Prawo i Sprawiedliwość, jak i kandydata wspieranego przez środowiska Koalicji Obywatelskiej. Do finału weszli kandydaci startujący z lokalnych komitetów.
W przedterminowych wyborach na burmistrza Tyczyna zwyciężył Adrian Michałek, który otrzymał 1598 głosów, czyli 45,28 proc. Drugie miejsce zajął Jacek Surówka z wynikiem 904 głosów – 25,62 proc. Trzeci był Damian Fudali – 830 głosów, 23,52 proc., a Janusz Płodzień uzyskał 197 głosów, czyli 5,58 proc.
Oznacza to, że Michałek i Surówka zmierzą się w drugiej turze, która odbędzie się 27 września.
Wielka polityka przegrała z lokalnością?
Wynik wyborów w Tyczynie jest interesujący nie tylko ze względu na nazwiska dwóch kandydatów, którzy pozostali w wyścigu. Pokazuje również coś więcej – mieszkańcy nie zdecydowali się powierzyć drugiej tury kandydatom posiadającym wyraźne zaplecze ogólnopolskich ugrupowań politycznych.
Damian Fudali był kandydatem wspieranym przez Prawo i Sprawiedliwość, natomiast Janusz Płodzień startował z komitetu noszącego nazwę „Koalicja Obywatelska” i był wspierany przez środowiska KO i PSL. Informacje o tych politycznych zapleczach były elementem kampanii wyborczej.
Żaden z nich nie znalazł się jednak w drugiej turze.
Zamiast tego mieszkańcy postawili na Adriana Michałka i Jacka Surówkę, którzy startowali z lokalnych komitetów wyborczych. KWW Adriana Michałka nosił nazwę „Inicjatywa Lokalna”, natomiast Jacek Surówka startował z KWW „Gmina Tyczyn dla Ciebie”. Oficjalny wykaz komitetów potwierdza ich lokalny charakter.
To może być ważny sygnał dla samorządów
Nie oznacza to oczywiście, że jeden wynik wyborczy pozwala ogłosić koniec znaczenia partii politycznych w samorządach. Ale Tyczyn daje bardzo ciekawy sygnał: w wyborach lokalnych sam partyjny szyld może nie wystarczyć, a mieszkańcy mogą coraz częściej zwracać uwagę przede wszystkim na konkretnego człowieka, jego znajomość gminy i wiarygodność.
W tym przypadku kontrast jest szczególnie wyraźny. Z jednej strony mieliśmy kandydatów z mocnym zapleczem politycznym, z drugiej – dwóch kandydatów startujących z komitetów lokalnych. Do drugiej tury przeszli właśnie ci drudzy.
Co więcej, Michałek zdobył niemal dwukrotnie więcej głosów niż drugi w kolejności Surówka, a obaj razem otrzymali ponad 70 proc. wszystkich głosów. To pokazuje, że pierwsza tura nie była wyrównanym wyścigiem czterech kandydatów, lecz wyraźnym wskazaniem dwóch nazwisk, które mieszkańcy chcą zobaczyć w finale.
Partyjny kandydat nie zawsze oznacza lepszego burmistrza
W kampanii samorządowej argument o politycznym zapleczu może być bardzo mocny. Kandydat może przekonywać, że dzięki kontaktom z parlamentarzystami, województwem czy władzami centralnymi łatwiej będzie pozyskiwać pieniądze na drogi, inwestycje, szkoły czy infrastrukturę.
Wyborcy w Tyczynie najwyraźniej nie uznali jednak tego argumentu za wystarczający.
W przypadku Fudaliego nie pomogło poparcie PiS, a w przypadku Płodzienia nie wystarczyło zaplecze KO i PSL. Obaj pozostali poza drugą turą.
To może być szczególnie interesujące w kontekście przyszłych wyborów samorządowych. Czy mieszkańcy kolejnych gmin będą coraz częściej traktowali wybory lokalne jako wybór konkretnego gospodarza, a nie kolejnego reprezentanta ogólnopolskiej partii?
Tyczyn pokazuje, że taki scenariusz jest możliwy.
Teraz wszystko rozstrzygnie się między Michałkiem a Surówką
Adrian Michałek w kampanii przedstawiał się jako kandydat bezpartyjny i podkreślał swoje doświadczenie jako przewodniczącego Rady Miejskiej. Jacek Surówka również wystartował z lokalnego komitetu.
27 września mieszkańcy będą więc wybierali już nie spośród czterech kandydatów, lecz pomiędzy dwoma lokalnymi propozycjami.
Pierwsza tura przyniosła zatem nie tylko odpowiedź na pytanie, kto jest najbliżej fotela burmistrza. Przyniosła również polityczny sygnał: w Tyczynie wielkie partyjne szyldy nie wystarczyły, aby wejść do drugiej tury. O tym, czy był to jedynie lokalny wyjątek, czy zapowiedź szerszej zmiany w samorządach, pokażą kolejne wybory.
