Connect with us
-->

Polska i Świat

Decyzja prezydenta Nawrockiego w sprawie „lex szarlatan” zasługuje na uznanie

Published

on

Są takie momenty w polityce, kiedy najłatwiej jest powiedzieć: „walczymy ze złem, więc każda metoda jest dobra”. Problem zaczyna się wtedy, gdy w imię słusznego celu państwo otrzymuje zbyt szerokie uprawnienia, a granica między ochroną obywatela a nadmierną ingerencją zaczyna się niebezpiecznie zacierać.

Dlatego decyzja prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie tzw. lex szarlatan zasługuje na szczególną uwagę. Nie dlatego, że prezydent zakwestionował samą potrzebę walki z oszustami żerującymi na ludzkim cierpieniu. Wręcz przeciwnie. Z jego stanowiska wynika coś znacznie ważniejszego: państwo powinno zdecydowanie chronić pacjentów, ale musi robić to mądrze, proporcjonalnie i z poszanowaniem prawa.

I właśnie ta różnica ma ogromne znaczenie.

Można walczyć z szarlatanami bez tworzenia państwa arbitralnych decyzji

Nie ma chyba nic bardziej odrażającego niż człowiek, który wykorzystuje cudzą chorobę, strach i nadzieję do osiągania własnych korzyści. Jeżeli ktoś przekonuje chorego, aby zrezygnował ze skutecznego leczenia, obiecuje mu cudowne uzdrowienie, czerpie z tego pieniądze, a jego działalność może doprowadzić do tragedii, państwo powinno reagować stanowczo. Tu nie ma miejsca na pobłażliwość. Ale właśnie dlatego potrzebujemy dobrego prawa.

Prezydent Nawrocki zwrócił uwagę na rzecz fundamentalną: walka z rzeczywistymi oszustami nie może odbywać się kosztem podstawowych zasad państwa prawa. Jeżeli przedsiębiorca może zostać ukarany, zablokowany lub faktycznie doprowadzony do bankructwa jeszcze przed prawomocnym rozstrzygnięciem sądu, pojawia się pytanie o proporcjonalność takich instrumentów. Bo przecież państwo prawa działa również wtedy, gdy oskarżony nie cieszy się społeczną sympatią. To właśnie wtedy jego standardy są naprawdę testowane.

Prezydent wybrał rozwiązanie dojrzalsze niż proste „tak” albo „nie”

W tej sprawie szczególnie interesujące jest to, że Karol Nawrocki nie poszedł na skróty. Nie powiedział: „problem nie istnieje”. Nie powiedział również: „ustawa jest dobra, więc podpisuję ją bez żadnych zastrzeżeń”. Zamiast tego zdecydował o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej, a jednocześnie zapowiedział własną inicjatywę legislacyjną.

To rozwiązanie pokazuje pewien sposób myślenia o prezydenturze: nie chodzi o to, aby dla samej politycznej konfrontacji blokować rozwiązania rządu, lecz aby szukać takiego prawa, które rzeczywiście będzie działało.

I właśnie tego oczekuje się od głowy państwa.

Prezydent nie powinien być ani notariuszem rządu, ani permanentnym recenzentem wszystkiego, co robi większość parlamentarna. Powinien być strażnikiem konstytucyjnego porządku i jednocześnie aktywnym uczestnikiem procesu legislacyjnego. W tej sprawie Nawrocki pokazuje, że chce korzystać z obu tych funkcji.

Szczególnie ważna jest ochrona uczciwych ludzi

Największym problemem złego prawa jest często nie to, że nie uderza w tych, których powinno uderzyć. Problemem jest to, że przy okazji może uderzyć również w ludzi, którzy nie powinni znaleźć się na celowniku państwa. Wokół określenia „szarlatan” może bowiem znaleźć się bardzo szeroka grupa osób: od rzeczywistych oszustów, którzy świadomie narażają zdrowie pacjentów, po osoby zajmujące się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy szeroko rozumianą medycyną komplementarną. Oczywiście nie oznacza to, że każda z tych dziedzin powinna być traktowana jako równorzędna z medycyną opartą na dowodach. Nie oznacza też, że każda praktyka alternatywna jest bezpieczna.

Oznacza natomiast coś prostego: prawo powinno precyzyjnie wskazywać, jakie zachowania są karalne i dlaczego. Nie można tworzyć przepisów, których interpretacja będzie zależała przede wszystkim od uznania urzędnika. To właśnie tutaj decyzja prezydenta wydaje się szczególnie rozsądna.

Najważniejszy jest pacjent

Cała debata nie powinna jednak zostać sprowadzona do sporu między Pałacem Prezydenckim a rządem. W centrum powinien być człowiek. Pacjent, który często znajduje się w sytuacji dramatycznej. Człowiek chory, przestraszony, szukający nadziei. Czasami człowiek, który wykorzysta każdą możliwość, aby poprawić swoje zdrowie. To właśnie takich ludzi należy chronić przede wszystkim. Jeżeli ktoś świadomie wykorzystuje ich rozpacz, sprzedając im fałszywe obietnice, państwo powinno reagować zdecydowanie. Ale państwo powinno również chronić obywatela przed sytuacją, w której urzędnik otrzymuje możliwość zastosowania bardzo dotkliwych środków, zanim sprawa zostanie ostatecznie rozstrzygnięta przez niezależny sąd. Jedno nie wyklucza drugiego.

Wręcz przeciwnie — skuteczna ochrona pacjentów i ochrona praw obywatelskich powinny iść ze sobą w parze.

To może być jedna z ważniejszych cech prezydentury Nawrockiego

Karol Nawrocki dopiero buduje swoją prezydenturę. Każda jego decyzja będzie więc nie tylko decyzją dotyczącą konkretnej ustawy, lecz także sygnałem, jakiego rodzaju prezydentem chce być. Sprawa „lex szarlatan” pokazuje pewien kierunek. Prezydent mówi: tak, państwo musi walczyć z oszustami. Ale jednocześnie mówi: nie wolno przy tej okazji tworzyć prawa, które może być nieproporcjonalne, nieprecyzyjne albo zbyt łatwo wykorzystywane przeciwko obywatelom. To jest podejście, które można nazwać konserwatywnym w najlepszym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi bowiem o konserwowanie problemów.

Chodzi o przekonanie, że państwo powinno działać skutecznie, ale nie może działać bez ograniczeń.

W demokracji siła państwa nie polega na tym, że może zrobić wszystko. Siła państwa polega na tym, że potrafi osiągać swoje cele, pozostając w granicach prawa.

Nawrocki pokazuje, że prezydent może być arbitrem, a nie tylko uczestnikiem politycznej wojny

W polskiej polityce zdecydowanie zbyt często każda decyzja jest natychmiast przedstawiana jako zwycięstwo jednej strony i porażka drugiej. Tymczasem nie każda sprawa musi być wojną. Czasami można powiedzieć: cel jest słuszny, ale droga do niego wymaga poprawy. I właśnie takie podejście zaprezentował prezydent Nawrocki. Zamiast ograniczyć się do weta, zaproponował własne rozwiązanie. Zamiast odrzucić sam problem, zapowiedział skuteczniejszą walkę z jego najbardziej niebezpiecznymi przejawami. Zamiast zaakceptować rozwiązania budzące wątpliwości konstytucyjne, skierował ustawę do kontroli prewencyjnej.

To nie jest polityczna bierność. To jest próba wykorzystania prezydenckiego urzędu do korygowania prawa w taki sposób, aby było ono jednocześnie skuteczne i bezpieczne.

Dobra decyzja w trudnej sprawie

Można oczywiście dyskutować o szczegółach prezydenckiego projektu. Można spierać się o definicje, zakres odpowiedzialności karnej czy sposób egzekwowania przepisów. I dobrze. Demokracja właśnie na tym polega. Ale sam sposób podjęcia decyzji zasługuje na uznanie.

Karol Nawrocki nie wybrał najłatwiejszej politycznie drogi. Wybrał drogę bardziej wymagającą: zakwestionować rozwiązania, które uważa za potencjalnie niebezpieczne, a jednocześnie zaproponować własną alternatywę. W sprawie tak delikatnej jak zdrowie i życie obywateli trudno oczekiwać więcej niż rozsądku, odpowiedzialności i rozwagi. A tych trzech elementów w tej decyzji prezydenta zdecydowanie nie zabrakło.

Być może właśnie takich decyzji potrzebuje dziś polskie państwo: mniej politycznej pałki, mniej plemiennego okładania się, a więcej myślenia o tym, jak stworzyć prawo, które naprawdę działa. Jeżeli celem jest ochrona Polaków przed oszustami, trzeba ten cel osiągnąć.

Ale trzeba zrobić to tak, aby walcząc z szarlatanerią, nie stworzyć przy okazji systemu, w którym państwo samo zaczyna działać jak szarlatan prawa — obiecując bezpieczeństwo, a odbierając obywatelowi pewność, że jego prawa będą respektowane.

Decyzja prezydenta Nawrockiego pokazuje, że można wybrać trzecią drogę.

Stanowczo przeciwko oszustom. Rozsądnie wobec obywateli. I zawsze w granicach konstytucji.

 

Joanna Mac

Continue Reading
Skomentuj post

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *