Connect with us
-->

Publicystyka

Pomoc Ukrainie tak, rozdawnictwo nie

Published

on

Polska nie może płacić za cudze bezpieczeństwo własnym bezpieczeństwem

Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej, zapewnia, że przekazanie kilku pocisków do systemu Patriot nie osłabia polskiej obrony. Można oczywiście przyjąć te słowa za dobrą monetę i uznać, że skoro minister odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa mówi, iż wszystko jest pod kontrolą, to problemu nie ma. Tyle tylko, że w sprawach bezpieczeństwa narodowego samo zapewnienie ministra nie powinno być końcem dyskusji. Powinno być jej początkiem.

Bo zasadnicze pytanie brzmi nie: czy kilka pocisków mniej rzeczywiście zmieni dzisiaj zdolności polskiej armii? Pytanie brzmi znacznie szerzej: czy Polska ma obowiązek przekazywać Ukrainie swoje zasoby bez uzyskania w zamian konkretnej korzyści dla własnego bezpieczeństwa?

Moim zdaniem odpowiedź powinna być jednoznaczna: nie.

Polska może i powinna wspierać Ukrainę, jeżeli uznajemy, że leży to w naszym interesie strategicznym. Możemy pomagać sprzętem, amunicją, szkoleniem, logistyką czy wiedzą. Ale skończmy wreszcie z myśleniem, że polska pomoc musi oznaczać polskie poświęcenie, a każda próba postawienia warunku „co Polska dostanie w zamian?” jest czymś niewłaściwym albo niemoralnym.

Państwo nie jest organizacją charytatywną. Państwo ma przede wszystkim obowiązek chronić własnych obywateli, własne terytorium i własny interes narodowy.

Nie ma nic za darmo

W polityce międzynarodowej nie istnieje pojęcie „nic za darmo”. Istnieją interesy, transakcje, sojusze, zobowiązania i wzajemne korzyści. Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to albo nie rozumie mechanizmów funkcjonowania państw, albo próbuje przekonać obywateli, że interes narodowy powinien zostać odłożony na bok w imię abstrakcyjnie rozumianej solidarności. Solidarność jest wartością. Ale odpowiedzialność za własne państwo jest obowiązkiem.

Dlatego każda decyzja dotycząca dalszego wsparcia Ukrainy powinna być analizowana według jednej prostej zasady: win-win. Ukraina ma zyskać, ale Polska również musi zyskać. Ukraina ma być silniejsza, ale Polska nie może stać się przez to słabsza. Jeżeli przekazujemy określone zasoby, powinniśmy mieć jasno określone, co w zamian otrzymujemy: zwiększenie bezpieczeństwa, konkretne gwarancje, kontrakty dla polskiego przemysłu, dostęp do technologii, współpracę wojskową, preferencje gospodarcze albo inne wymierne korzyści.To nie jest brak solidarności. To jest normalna polityka państwowa.

Polska nie może być magazynem do rozdawania

Największy problem zaczyna się wtedy, kiedy pomoc dla Ukrainy odbywa się kosztem zdolności obronnych Polski. Jeżeli mamy nadwyżki, możemy rozmawiać o ich wykorzystaniu. Jeżeli dysponujemy sprzętem, którego wymiana jest już zaplanowana, również możemy podejmować takie decyzje. Ale jeżeli państwo posiada ograniczone zasoby, a jednocześnie samo musi uzupełniać własne magazyny, to każda decyzja o przekazaniu kolejnych elementów uzbrojenia powinna być poprzedzona brutalnie prostym pytaniem: czy po tej decyzji Polska będzie bezpieczniejsza, czy mniej bezpieczna?

Nie można odpowiadać na to pytanie emocjami. Nie można również zasłaniać się wyłącznie argumentem, że „Ukraina potrzebuje”. Ukraina rzeczywiście potrzebuje ogromnego wsparcia. Tego nikt rozsądny nie powinien kwestionować. Ale z faktu, że ktoś czegoś potrzebuje, nie wynika jeszcze, że Polska ma obowiązek oddać mu własne zasoby za darmo. Polacy również potrzebują bezpieczeństwa.

Polskie miasta, polskie domy, polskie dzieci, polskie rodziny i polscy żołnierze nie są mniej ważni tylko dlatego, że za naszą wschodnią granicą trwa wojna.

Patriot nie jest symbolem. To realna zdolność obronna

W przypadku obrony powietrznej sprawa jest szczególnie poważna. Pocisk przeznaczony do systemu Patriot nie jest abstrakcyjnym zapisem w tabeli. Jest elementem konkretnej zdolności bojowej. Owszem, można powiedzieć, że kilka sztuk amunicji nie przesądza o bezpieczeństwie całego państwa. Być może w sensie czysto operacyjnym jest to prawda. Ale państwo buduje bezpieczeństwo właśnie z takich elementów: radarów, wyrzutni, pocisków, części zamiennych, zapasów amunicji, wyszkolonych żołnierzy i sprawnych systemów dowodzenia. Nie można więc patrzeć wyłącznie na pojedynczą decyzję. Trzeba patrzeć na cały system.

Jeżeli Polska przez lata będzie przekazywać Ukrainie kolejne zasoby, a dopiero później będzie zastanawiać się, kiedy i za jakie pieniądze odbudować własne zapasy, to nie będzie już polityką solidarności. Będzie to polityką przerzucania kosztów bezpieczeństwa na polskiego podatnika. A na to nie powinno być zgody.

Pomagać — ale na własnych warunkach

Najbardziej rozsądna polityka wobec Ukrainy nie polega na tym, żeby przestać pomagać. Polega na tym, żeby zacząć pomagać mądrzej. Polska powinna być państwem, które mówi jasno: jesteśmy zainteresowani zwycięstwem Ukrainy, stabilnością regionu i powstrzymaniem rosyjskiej agresji, ale jednocześnie każde nasze działanie musi uwzględniać interes Rzeczypospolitej. To oznacza koniec polityki bezwarunkowego przekazywania wszystkiego, czego w danym momencie potrzebuje Ukraina. Jeżeli mamy przekazać sprzęt — ustalmy warunki. Jeżeli mamy przekazać amunicję — ustalmy, kiedy i czym zostanie uzupełniona. Jeżeli Polska ponosi koszty — niech część tych kosztów wróci do polskiej gospodarki. Jeżeli polscy podatnicy finansują pomoc — niech polskie firmy uczestniczą w odbudowie Ukrainy. Jeżeli polscy żołnierze, przedsiębiorcy i obywatele ponoszą ryzyko związane z bezpieczeństwem regionu — niech Polska otrzymuje w zamian realne gwarancje i konkretne korzyści. To jest elementarna zasada odpowiedzialnego państwa.

Koniec z kompleksem „nie wypada pytać o pieniądze”

Przez ostatnie lata w Polsce zbyt często pojawiało się przekonanie, że w relacjach z Ukrainą nie wypada mówić o rachunku ekonomicznym. Nie wypada pytać o pieniądze. Nie wypada domagać się wzajemności. Nie wypada mówić o polskim interesie, bo przecież trwa wojna. Otóż właśnie wtedy, kiedy trwa wojna, o polskim interesie trzeba mówić najgłośniej. Państwa nie prowadzą polityki zagranicznej na zasadzie dobrych intencji. Prowadzą ją na zasadzie interesów. Jeżeli Polska chce być poważnym państwem, powinna zachowywać się jak poważne państwo. Pomoc dla Ukrainy może być inwestycją w bezpieczeństwo Polski. Ale inwestycja musi mieć sens ekonomiczny i strategiczny. Nie może być bezzwrotną daniną.

Jeżeli wzmacniamy Ukrainę po to, aby wojna nie przesunęła się na zachód, wzmacniamy tym samym również Polskę. To jest racjonalny argument za pomocą. Ale skoro pomoc ma służyć także polskiemu bezpieczeństwu, tym bardziej powinniśmy pilnować, aby nie odbywała się kosztem naszych własnych zdolności obronnych.

Polska nie może być państwem drugiej kolejności

Najbardziej niepokojąca byłaby sytuacja, w której Polska miałaby stać się jednym z głównych dostarczycieli pomocy, ale jednocześnie sama pozostawałaby z niedoborami sprzętu, amunicji i infrastruktury obronnej. To byłby absurd. Nie można budować bezpieczeństwa Ukrainy poprzez rozmontowywanie bezpieczeństwa Polski. Nie można również wymagać od polskiego społeczeństwa, aby bez końca finansowało rozwiązania, które w pierwszej kolejności służą innemu państwu. Najpierw musimy mieć pewność, że Polska jest wystarczająco silna, aby pomagać innym. Silne państwo pomaga skuteczniej. Słabe państwo rozdaje to, czego samo potrzebuje, a później prosi innych o pomoc. Polska powinna wybrać tę pierwszą drogę.

Solidarność nie wyklucza rachunku

Można jednocześnie uważać, że Ukraina powinna otrzymywać pomoc i że Polska powinna twardo negocjować warunki tej pomocy. Nie ma w tym żadnej sprzeczności. Wręcz przeciwnie — właśnie tak powinna wyglądać odpowiedzialna polityka zagraniczna. Pomagamy, ale nie za wszelką cenę. Wspieramy, ale nie kosztem własnego bezpieczeństwa. Dajemy, ale nie bezwarunkowo. Współpracujemy, ale oczekujemy wzajemności. I przede wszystkim: jeżeli Polska ma coś przekazać, Polska powinna wiedzieć, co z tego będzie miała.

To nie jest cynizm. To nie jest egoizm. To jest polityka. A od ministra obrony narodowej powinniśmy oczekiwać przede wszystkim jednej rzeczy: żeby zanim pomyśli o bezpieczeństwie kogokolwiek innego, potrafił odpowiedzieć polskim obywatelom na pytanie, czy polskie magazyny, polskie systemy obrony powietrznej i polska armia mają wszystko, czego potrzebują.

Bo pomoc Ukrainie może być polskim interesem.

Ale Polska nie może być ceną tej pomocy.

Grzegorz Lepianka 

 

Continue Reading
Skomentuj post

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *